wtorek, 18 października 2011

29. 09. 11 Mersıfon- Trabzon


Nowy dzien ukazuje nam prawde naszego jeziora, okazuje sie ono byc wodopojem dla miejscowego bydla, a takze domostwem roznego rodzaju ptactwa. Sadzawkowaty wyglad nabrzeza znıecheca Aniczke do kapieli. Majac w tle pıekny krajobraz, raczymy sie wybornym sniadaniem, nasza ulubiona ostatnio potrawa: zupa melonowa z figami w sosie tahinowym.
                                                                   


Po uczcie ruszamy w droge. Za Samsun wiezie nas starsze malzenstwo, ktore po krotkiej rozmowie okazuje sie, oznajmia nam, ze zatrzymuja sie po drodze na kapiel i nas rowniez zapraszaja. Nie wiedzac do konca co mamy przez to rozumiec podazamy za nimi. Kiedy dojezdzamy do miasteczka karty zostaja przed nami odkryte, a oczom ukazuje sie hammam. Teraz wszystkie kawalki ukladanki ukladaja sie w jedna wspolna calosc: zona kierowcy ma chore nogi i slyszac, ze moje gardlo nie brzmi najlepiej postanawiaja sprezentowac nam kuracje w leczniczych wodach tutejszych term. Kiedy wchodzimy do lazni, okazuje sie, ze niczym nie przypomina ona tradycyjnego hammamu. Jednak wizja goracej godzinnej kapieli w leczniczych wodach, bardzo sie nam podoba. Calkowicie zrelaksowani ruszamy w dalsza droge. Po chwili zatrzymujemy sie w przydroznym meczecie, by tam napelnic pokarmem cialo i ducha. Tu dowiadujemy sie, ze do meczetu uczeszczaja glownie mezczyzni, kobiety moga modlic sie w domu. Swiat ten jasno podzielony jest na to co meskie i kobiece. Przez cala droge malzenstwo nie potrafi przebolec, ze jestesmy wegetarianami. Glowa rodziny wysnuwa nawet teorie, ze to jest powodem dla ktorego nie mamy jeszcze dzieci. Chodzilo mu chyba o to, ze po zjedzeniu miesa w mezczyzne wstepuje prawdziwy zwierz... ;)
‘bez miesa nie bedziecie miec dzieci! mezczyzna musı jesc mieso, albo chociaz orzechy laskowe!’ to brzmi nie tylko jak reklama lekarstwa na potencje, ale takze regionu, w ktorym przebywamy, gdyz tereny te okazuja sie byc krolestwem orzechow laskowych ;)
Po rozstaniu z malzenstwe jedziemy jeszcze kawalek z miejscowym ‘mafioso’ po czym lapiemy ciezarowke juz do samego Trabzonu. Mielismy nadzieje, ze przed wjechaniem do miasta przenocujemy na plazy. Cale wybrzeze porosniete jest jednak miastami, a tutejsze plaze sa zazwyczaj kamieniste badz okazuja sie byc wysokimi klifami. Myslac o noclegu z pomoca przychodzi nam kierowca ciezarowki proponujac nam jedno ze swoich luzek w kabinie.


:modern hamamammmmm:

:niezle futerko:

1 komentarz:

  1. Aniu, Stefanie, czytam wszystkie Wasze opowieści, czekam zawsze na kolejne, a tu dziś - ta wiadomość w TV... Jesteście bezpieczni? Wan stosunkowo niedaleko Tabzon, gdzie byliście ostatnio... Odezwijcie się koniecznie! Uściski ciepłe, serdeczne!
    Ala

    OdpowiedzUsuń