wtorek, 4 października 2011

Istanbul: Part II.

Po trzech dniach spedzonych na Taksim, musielismy opuscic ten kipiacy konumpcjonizmem zakatek Istanbulu, by przeniesc sie na drugą strone Istiklal Cad. - tuz pod Galata Tower. Miejsce to odslonilo przed nami kolejną twarz miasta. To tutaj tak naprawde nastąpil wydech po calej przebytej drodze. Jakby w tej czesci powietrza bylo wiecej, a oddech ulicy byl lagodniejszy, glebszy, przyjemnie spowolniony. Nie znaczy to, ze tu nie ma turystöw - wrecz przeciwnie (jest to bowiem po pierwsze jedno z historycznych miejsc starego Konstantynopola, a po drugie punkt na mapie lezący dokladnie na szlaku turystycznym Stanbulu, pomiedzy jednym z brzegöw Zlotego Rogu, a wspanialym Taksim Square). Jest w tym miejscu jednak wiecej przestrzeni na to, by byc turystą. Waskie uliczki z barwnymi butikami i sklepikami, nie zaczepiają przechodniow natarczywymi wystawami, nachalnymi nawolywaniami, czy agresywną presją wydzielaną przez pragnienia calej rzeszy turystow. W tym miejscu przestrzen pozostawia czlowiekowi wybor.
By dostac sie do tej czesci miasta z İstitkal Cad. nalezy przejsc wąską ulicą, ktorej wystawy sklepowe przyozdabiają najrozniejszego radzaju muzyczne instrumenty. Jest to raj dla muzykow, ktorzy mogą zanurzyc sie tu w roznorodnosci dzwiekow i ich macierzystych domostw. Wszystko w jednym miejcu, na jednej ulicy, jednej przestrzeni ludzkiej pasji.
Wıerza Galata (zwana rownierz przez chrzescijan Wierzą Chrystusową) to przede wszystkim miejsce ludzkich spotkan. Kazdego wieczora spotykają sie tutaj ludzkie mysli w swobodnej wymianie wypowiadanych slow; usmiechy, obdarowujące kazdego kto choc na chwile zechce tu przystanąc; muzyczne nuty, powolywane do zycia przez ulicznych grajkow...historie, opowiesci, anegdoty, wspomnienia, zyciorysy - jednym slowem ludzki swiat, ten codzienny, swierzy, mlody, kreatywny, otwarty na nowosci i dający przestrzen odrebnosci.
Wracając do naszego apartamentu, postanowilismy pewnego wieczora przylączyc sie do tego spotkania i przycupnelismy na chwile na okalajacym wierze murku. Moją uwage przyciagnela grupka mlodych cyrkowcow, ktora szlifowala swoj wspanialy warsztat. Wprowadzali oni niezwyklą energie do tego miejsca, swostą radosc znaną tylko dzieciecemu swiatu, piekno i lekkosc egzystencji, wspaniale rozluzniającą i umozliwiającą zatopienie sie w chwili...
Poskramiacz pilek, wladczyni kola 'Hula Hop' i PanToMim - iluzjonista, przeniesli mnie do innego swiata, sprawiając ze na chwile zapomnialem o rzeczywistosci...Nim sie obejrzalem, przestrzen Galaty zapelnila sie ludzmi, tak ze trudno bylo miedzy nimi przejsc. Przyjemny gwar, smiechy, ciasnota zacierajaca granice poprawnosci...i tak po pozne godziny gorących, stanbulowych nocy.
Z miejscem Galaty wiąze sie historia dająca początek lotnictwu; zdarzenie urzeczywistiające mityczne pragnienie Ikara wzniesienia sie ponad ziemski swiat. W XVIIw. niejaki Hazerfen Ahmet Çelebi, studiujący zarliwie m.in. dziela slynnego Leonarda, postanowil wzbic sie w powietrze, by poczuc wolnosc wiatru w swym sercu i przywolac w duszy wspomnienie utraconego raju. Skonstruowal on skrzydla, ktore po kilku nieudanych probach, poniosly go w koncu na drugi brzeg Bosforu, az do samego Üsküdaru. To zdarzenie, bylo poczatkiem jego konca i nie moglo byc innaczej, gdyz Hazerfen tym czynem wypelnil swoje ziemskie przeznaczenie...



I my korzystajac z przychylnej po temu lokalizacji, polecielismy na drugi brzeg zatoki, gdzie İstanbul odslonil przed nami swoje kolejne oblicze...




:Luka i Ja:
 
:friends of Galata - Tamer, Seldzuk, Luka:




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz