O poranku wyruszylismy na poszukiwanie piekna zakletego w tym regionie, slynacym nie tylko z upraw herbaty, ale takze miodu, ktory pszczoly tworza w szczegolnych beczkach zawieszonych na drzewach. Z kazdym kilometrem zblizalismy sie do serca pieknych gor. Na zboczu jednej z nich trafilismy na wielki camping po sezonie. Rozbilismy sie na polanie z widokiem na osniezone szczyty. Ta noc tez nie nalezala do najspokojniejszych. Tuz po rozbiciu namiotu z ciemnosci wylonily sie okrzyki ujadajacych psow, ktore z zainteresowaniem podchodzily pod nasze legowisko. Wraz z budzacym sie dniem ujrzelismy wlochate cielska dwoch wartownikow lezacych tuz obok namiotu. Jestesmy gleboko przekonani, iz byly one naszymi strozami J Nastepnego dnia, po wspanialym goracym prysznicu w opuszczonym domku campingowym, wyruszylismy na szlak. Udalo nam sie zlapac stopa – jak sie okazalo, jedyna ciezarowke jadaca tego dnia na druga strone gor. Nasz kierowca zbieral drewno z gorskiej drogi i transportowal je do pobliskich wiosek. Jadac, co chwile ukazywaly nam sie wspaniale gorskie pejzarze udekorowane polanami pelnymi krokusow i Yayli - sezonowych domow, w ktorych lokalni mieszkancy spedzali sloneczna czesc roku. Obecnie wiekszosc Yayli przeznaczona zostala na cele tzw. “ekoturyzmu” oferujac noclegi w pieknej scenerii, niemniej jednak w dalszym ciagu czesc z nich stanowi schronienie dla gorskich pasterzy.
![]() |
| .:Yayla:. |
![]() |
| .:co w trawie piszczy:. |
Wieczorem nasz kierowca dojezdza do celu, z nadzieja na nocleg w pieknej scenerii, z lokalnymi mieszkancami probujemy przekonac go, ze chcemy tutaj zostac. On jednak niewiele rozumiejac lub nie chcac rozumiec odwozi nas do glownej drogi laczacej Artvin z Erzurum.
Nie mogac wiele zrobic przesiadamy sie do innej ciezarowki jadacej w strone poludnia. Jadac przez skalisty wawoz, pieszczony dzwiekami rwacej rzeki, wciaz niepewni o nasz nocleg, probujemy okreslic cel naszej dzisiejszej drogi. Marzenie o gorskiej polanie i lesnym miodzie znika w momencie, kiedy na parkingu przesiadamy sie do kolejnej ciezarowki jadacej w strone Vanu. Coz...moze nastepnym razem. Ze wzgledu na pozna pore, wybralismy spokojny nocleg w kabinie Scanii.





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz